Skip to content

Pielęgniarstwo anestezjologiczne – polskie i norweskie

Jakie są zatem różnice miedzy polskim a norweskim pielęgniarstwem anestezjologicznym? Pewnie można gdzieś o tym przeczytać, najpewniej na norweskich stronach o tejże pielęgniarskiej specjalności jest sporo.

Dziś już to wiem, ale po przyjeździe do Norwegii, uzbrojony w mgr pielęgniarstwa i polską specjalizacją w piel. anestezjologicznym i intensywnej terapii wydawało mi się, że przecież różnice nie mogą być duże. Ostatecznie co można robić więcej czy inaczej niż się do tej pory robiło. A jednak okazało się, że bardzo się myliłem.

No to czym się różni? Okazuje się, że norweska odpowiedniczka polskiej pielęgniarki anestezjologicznej i intensywnej terapii to dwie osoby o dwóch różnych specjalnościach (po dwóch odrębnych specjalizacjach). Co za tym idzie norweska pielęgniarka anestezjologiczna może pracować na bloku ale już nie na intensywnej terapii i odwrotnie w przypadku tej drugiej. Skupię się tu jednak nad anesjezją jako że sam tą specjalizację w Norwegii ukończyłem.

Piel. anest. z krainy fjordów na kompetencje i jest merytorycznie przygotowana do samodzielnego prowadzenia znieczulenia, tj. wprowadzenia (indukcji) z samodzielną intubacja włacznie, podtrzymywania i wybudzenia ze znieczulenia ogólnego. Dotyczy to pacjentów w skali ASA 1 i 2 (klasyfikacja oceny ryzyka operacyjnego opracowana przez American Society of Anaesthesiology) gdzie na sali operacyjnej do znieczulenia pacjenta stają dwie pielęgniarki anestezjologiczne, a w przypadku pacjentów w ASA 3 i 4 wprowadzenie i wybudzenie pacjenta odbywa się w obecności lekarza anestezjologa na sali operacyjnej, czesto nie biorącego czynnego udziału w samym wykonaniu znieczulenia ogólnego. Specjalistka pielęgniarstwa anestezjologicznego ma również możliwość (jak np. polscy ratownicy medyczni w swoim zakresie działań ratowniczych) samodzielnie decydować i podawać leki w trakcie trwania anestezji celem jej bezpiecznego, odpowiedzialnego i adekwatnego przeprowadzenia. Przeprowadza wstępną rozmowę anestezjologiczną z pacjentami kwalifikowanymi do zabiegów planowych.

Wydawać by się mogło – i mnie też się tak wydawało – że przecież ja już to wszystko wiem, pracowałem przecież na anestezji w Polsce i nie jedno widziałem. Szybko jednak sam przed sobą zweryfikowałem swoją pewność siebie po pierwszych praktykach, gdy stojąc nad pacjentem dostałem do reki maskę, jednocześnie mając ustawić aparat do znieczulenia, a w niedalekiej perspektywie zaintubować pacjenta. Zimnego, na przemian z gorącym potem na moim czole nie zapomnę chyba nigdy. W takich chwilach człowiek rzucony na – wydawało się – głęboką wodę bardzo szybko nabiera pokory do wykonywanych działań i odpowiedzialności przed którą staje.

Podsumowując, półtora roku norweskiej specjalizacji solidnie przygotowało mnie do bycia pielęgniarzem anestezjologicznym jakim zawsze marzyłem być.

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.