Skip to content

Dzień, jak codzień…

Dzień, jak co dzień. Czyli poranek pielęgniarza anestezjologicznego.

Przyszedłem do pracy o 7:20 (a zaczynam o 7:30), więc miałem jeszcze 10 minut żeby posiedzieć i napić się kawy z innymi w dyżurce.

O 7:30 wszedłem na moją salę operacyjną, przeczytałem co dziś ma tam być no i o pierwszym pacjencie (ASA, jakie przebyte i przewlekłe choroby, badania itd.). Okazało się, że to pacjent z ASA 1 do znieczulenia w TIVA-TCI i intubacją. Umówiłem się z pielęgniarkami operacujnymi, że jeśli one są już gotowe to idę odebrać pacjenta z recepcji. Była godzina 7:47

Z pacjentem na sali byłem kilka minut przed 8. Kurcze narazie nie miałem nikogo do pomocy (na sali poza pacjentem byłem ja i pielęgniarki operacyjne), ale przecież jeszcze nie indukujemy. Podłączyłem pacjenta do monitora, założyłem TOF, sprawdziłem jeszcze raz laryngoskop, ssak i rurkę intubacyjną i telefon do koordynującej pielęgniarki anestezjologicznej z pytaniem który z anestezjologów jest dziś odpowiedzialny za tą salę operacyjną. W odpowiedzi wraz z informacja kto usłyszałem, że to 2SKS (2 sykepleiere kan starte – nor. 2 pielęgniarki startują) i że za chwilę przyjdzie do mnie koleżanka. Spoko, pomyślałem dziś mamy fajny skład. Zacząłem więc preoksygenację w oczekiwaniu na drugą parę rąk.

O 8:05 zaczęliśmy. Target na obu pompach na 6,0 i 0,1mg FNT z ręki. Jeszcze kilka oddechów i pacjent usnął mi spokojnie pod maską. Koleżanka pyta ile Esmeronu podać. Liczę szybko w głowie biorąc pod uwagę że zabieg dość krótki – 35mg. Wystarczy. Nie bedę musiał podawać Bridionu na koniec. Podane. Po ok. 90sek. TOF był już na 1, koleżanka podała mi laryngoskop. Widzę nagłośnię, szpara głośni otwarta, dostałem rurkę intubacyjną do prawej ręki – intubacja. Koleżanka osłuchuje. Wszystko OK. Rurka na 20cm oklejona. Byla godzina 8:11.

Target na obu pompach w dół na 2 i jeszcze tylko ustawić respirator. Tlen na 55% i przepływ na 2,20 Vt 420ml (bo pacjent ma raptem 170 wzrostu) i czestość na 13. A resztę doreguluję za chwilę. Koleżanka wychodzi. Z anestezji na sali znów jestem sam.
Pielęgniarki instrumentariuszki zaczynają mycie pola operacyjnego i okładanie, a ja mam chwilę na wymieszanie antybiotyku w profilaktyce okołooperacyjnej – podłaczam. No i tak zleciało do 8:45.

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.