Skip to content

W weekend dzieją się dziwne rzeczy

Spokojny ranny niedzielny dyżur. W obsadzie 5 pielęgniarek anestezjologicznych, jeden lekarz i dwa zespoły (5 osób) pielęgniarek operacyjnych (instrumentariuszek). Dyżur, jak to dyżur w weekend – ciągle coś. Dyżur o 7:00 zacząłem kawą którą ledwo zdążyłem wypić i już w planie zabiegowym pojawił się pierwszy pacjent, oczywiście z zapaleniem wyrostka. Później był do założenia MidLine, coś jeszcze z ortopedii i tak zrobiła się godzina 12:30.

Na zabieg w trybie ostrym przyjechała pacjentka 98 lat ze złamaniem szyjki kości udowej do zaopatrzenia implantem z płytką (na śruby). Wzrost 154cm, waga 44kg, ASA 3 z napadowym AF, nadciśnieniem, chorobą wieńcowa i niewydolnością krążenia, po zapaleniu płuc (podczas ostatniej hospitalizacji drenaż opłucnej), po resekcji żołądka w latach ’70tych w przebiegu wrzodu żołądka, z chroniczną anemią od 2010 bez uchwytnej przyczyny. W dobrym kontakcie, logiczna i odpowiadająca adekwatnie. Przy przyjęciu BP: 125/67, puls 71, Rf 14, SpO2 95%, w EKG rytm zatokowy bez żadnych cech niedokrwienia, Hb 9,6. Na stałe nie przyjmowała antykoagulantów. Nad polem serca słyszalny skurczowy dwutakt 3 stopnia, a nad polami płuc szmer pęcherzykowy bez zmian. Przewróciła się bez utraty przytomności we własnym mieszkaniu.

Zabieg zaplanowany w znieczuleniu podpajęczynówkowym z ewentualną sedacją.

Na salę przygotowawczą trafiła o 11:30, podpiąłem monitor, założyłem wkłucie i podłączyłem 1 litr Sol. Ringeri oraz tlen w wąsach tlenowych z przepływem 2L/min.

O 11:38 pacjentka otrzymała ode mnie 0,25 Alfentanylu, a lekarz anestezji rozpoczął zakładanie blokady które ze względu na zaawansowaną osteoporozę nie było takie proste. O 11:44 ponownie podałem 0,25mg Alfentanylu i 10mg Propofolu co zaskutkowało dobrą sedacją i lepszymi warunkami do założenia PP z powodzeniem. Lekarz opuścił salę przygotowawczą tak jak to jest tu w Norwegii w zwyczaju i procedurze i był dla mnie dostępny pod telefonem przez resztę trwania zabiegu.

Do przestrzeni podpajęczynówkowej lekarz podał 9mg Bupiwakainy Plain i 20mcg Fentanylu co w założeniu miało utrzymać znieczulenie ok. 2 godziny. Zaraz po tym pacjentka została ułożona na stole operacyjnym.

O 11:55 pacjentka już na stole wjechała na salę operacyjną nr.1 z ciśnieniem 98/52 i tętnem 71′ oraz SpO2 98%. Pdłączyłem wówczas antybiotyk (Cefazolin 2g w 100ml NaCl 0,9%), a po zakończeniu tego wlewu Kwas traneksamowy (1g w 100ml NaCl 0,9%).

Zabieg ma przeprowadzić doświadczony chirurg – zakładam więc, że nie bedzie on trwał dłużej niż godzinę. Chirurg ma jednak ze sobą swojego młodego i uczącego się dopiero kolegę, któremu w trakcie zabiegu tłumaczy i uczy go postępowania. W trakcie 2 czesci Okołooperacyjnej Karty Kontrolnej chirurdzy przewidują czas trwania zaniegu na 90 min. i krwawienie na < 200ml.

Dalej przebieg anestezji był stabilny z podobnym ciśnieniem jak to wejściowe, jedynie co było trochę kłopotliwe to kiepski odczyt pulsoksymwtru ze względu na słabą perfuzję w palcach pacjentki. Saturacja na monitorze wahała się między 99, a 85%. Klinicznie jednak pacjentka wyglądała prawidłowo, z zaróżowionymi śluzówkami, nawrotem kapilarnym < 2 sek. przytomna i w adekwatnym kontakcie.

O 12:23 pacjentka zgłosiła nudności i otrzymała ode mnie Zofran i.v. 4mg bez istotnych odchyleń od wartosci ciśnienia i saturacji.

O 12:55 podałem Fenylefrynę 0,05mg i.v po spadku ciśnienia (106/58 i 75/64) z dobrym efektem (kolejne ciśnienie 117/60) który utrzymał się prawie do końca zabiegu.

Cały czas mam kłopot z odczytem saturacji, założyłem próbnik na ucho, ale też nie wiele to pomogło. Klinicznie pacjentka wygląda dobrze, bez cyjanozy, z nawrotem kapilarnym 2 sek.

13:47 Chirurdzy zaczynają wkręcać ostatnią z 4 śrób, a pacjentka zaczyna zgłaszać, że czuje dysjomfort w okolicy operowanej, a 3 min później juz ból. O 13:55 chirurg podaje miejscowo 100mg z jedynie chwilowym efektem. Ja liczę na to, ze teraz pójdzie już szybko. Niestety młody chirurg ma kłopot z tą ostatnią śrubą która musi wkręcać 3 razy, a zostało jeszcze zamknięcie powłok.

O 14:00 decyduje się podać pacjentce Alfentanyl 0,25mg który nie przynosi efektu, więc zaraz potem dawkę powtarzam. Efekt jest ale jedynie chwilowy, a starsza pani zaczyna już mocno reagować na ból. Nadal nie mogę polegać na pulsoksymetrze.

Ostatnia śruba wkręcona, teraz tylko płukanie rany i szycie. Niestety PP zupełnie już zaczyna puszczać. Kiedy chirurg zaczyna szyć powięzie chora krzyczy z bólu. O 14:04 podaję 100mcg Fentanylu z niewielkim efektem (no jasne, że z niewielkim sic!), ale mam w głowie, że ona ma 98 lat i waży zaledwie 44kg. Dzqonie do lekarza anestezji poinformować o sytuacji, tak żeby wiedział co sie aktualnie dzieje. Po około 10 min. młody chirurg dalej trudzi się z szyciem rany. 14:12 – decyduję się podać kolejne 100mcg Fentanylu widząc, że pacjentka znów bardzo zaczyna reagować na ból.

Telefon do mojego anestezjologa z krótkim info jak się sprawy mają. Tu jeszcze wszystko było ładnie i stabilnie.

Godz. 14:13

– Oddychaj! Jednak pacjentkę właśnie przestało boleć i zaczęła mi odpływać, zatrzymując się jednocześnie oddechowo. W tym momencie pulsoksymetr z 88% spadł do 50, a pacjentka zaczyna sinieć na ustach.

Tlen, worek ambu i szybka komenda do “brudnej” instrumentariuszki, żeby dzwoniła do anestezjologa, żeby przybiegł tu natychmiast.

O 14 :15 lekarz (ale nie mój) wbiega na sale, a pacjentka zaczyna mi zwalniać z pulsem do 34 i za chwilę do 18. Uderzenie przedsercowe w wykonaniu lekarza daje efekt. Koleżanka która rownież przybiegła podaje 0,5mg Atropiny, a pacjentka przyśpiesza z akcją serca. Mnie udaje się efektywnie wentylować pacjentkę uzyskując SpO2 92%.

Minutę później wbiega mój lekarz anestezjolog i oceniając już stabilną dość sytuację – pacjentka z tętnem 103′, SpO2 93% i RR 121/96 – prosi żebym przewrał wentylację. Pacjentka generuje własne głebokie oddechy z częstotliwością 7/min. Godz. 14:18 i szybka decyzja o podaniu Naloxonu 0,2mg. Gdy lek wędruje do żyły pacjentki, lekarz głośno komentuje zaistniała sytuacje zwracając się do starszego chirurga, że pacjentka ASA 3 lat 98 to nie jest najlepszy material na szkolenie młodzieży!

Wybudzona starsza pani otwiera oczy i odpowiada na pytania oraz zgłasza ból okolicy operowanej. W tym momencie chirurg założył ostatni szew.

Przewożę chorą na Oddział Pooperacyjny, przekazuję raport i proszę o podanie 1mg Morfiny.

Po wyjściu z Pooperacyjnego spotykam mojego lekarza i ucinamy sobie krótką pogawędkę. Najpierw on przepraszam mnie, że nie przyszedł natychmiast, bo akurat był poza blokiem i dlatego przysłał kolegę. Pytał jak się czuję. Dobrze – odpowiadam. Też go przepraszam, że dałem trochę za dużo FNT na raz, ale pacjentka miała naprawdę spory ból, PP już puściło, a poprzednie dawki w połączeniu z lokalnym nie dały oczekiwanego efektu. On jednak uspokaja mnie i mówi, że oceniłem sytuację prawidłowo, że gdyby on był w mojej sytuacji w tamtym momencie też pewnie podałby 100mcg FNT. Teraz retrospektywnie można ocenić, że może trzeba było podać 50mcg, ale to tylko teoretyczne dywagacje. Najważniejsze, ze z pacjentką wszystko dobrze. Dalej rozmowa zeszła już na inne tory, przy kawie rozmawialiśmy o wakacjach, gdzie kto był i jak było – ale to już zupełnie inna historia.

3 dni później pacjentka w dobrym stanie i z zoperowanym biodrem zostaje wypisana ze szpitala do gminnego oddziału rehabilitacyjnego (część domu opieki).

2 komentarze

  1. Piter Piter

    Czy ja dozyje takich czasów w polsce ?. Pozdrawiam.

    • Maciek Maciek

      Piter Obawiam się ,że takie czasy w Polsce nigdy nie nadejdą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.